Déjà vu – „Jak rozpętałem II wojnę światową”

Déjà vu – „Jak rozpętałem II wojnę światową” tym razem wydarzyło się to we Francji i z moim udziałem, ale o tym dalej…. Wracając do opisu trasy: dzień dziewiętnasty lub dwudziesty, jest pięknie. Znów jakaś Jura Krakowsko – Częstochowska. Pojawiają się winogrona przeplatane słonecznikami. Teraz wiem gdzie te słynne wina z Bordeaux powstają.

IMG_0952IMG_0960

Niestety są takie miejsca, gdzie kempingi na mapie są zaznaczone, ale „… camping  kaput…” jak to powiedział właściciel restauracji. Wszedłem tam ściorany górkami  z prostym przekazem: „Bonjour, one man, one tent , one night , s’il vous plaît très…”. Moje wejście było w odpowiednim momencie tj podczas meczu Holendrów z Francuzami przy wyniku 1:0 dla Holderów. Po pytaniu czy jestem Holendrem  i mojej odpowiedzi „Pologne” posadzono mnie przy stole z piwem i było Vive la France, vive la Pologne…”

IMG_0940

Chyba im tak przypadłem do gustu bo nie dość że bigos, to jeszcze o zapachu najlepszego sera francuskiego. Po małym i wspaniale zimnym piwie, którego załączam logo szybko uciekłem rozłożyć namiot za zgodą właściciela tej ziemi. Gdy wróciłem było już smutno… pełno smutku. Jeszcze nigdy nie widziałem tak dużego smutku jednak na moje „I am sorry” zareagowano salwą śmiechu i powróciliśmy do rozmówek ręcznych o wyprawie i wspaniałościach ziemi francuskiej. Po wychwaleniu jak piękna jest Francja starałem się wytłumaczyć im jak wspaniała jest Polska i jak smaczny jest bigos. Nie wiem ile z tego zrozumieli ale tej nocy miałem kilka hektarów ziemi do swojej dyspozycji. I własne drzewo ze śliwkami przy namiocie. Franciszek Dolas byłby ze mnie dumny. Co prawda nie było: „czerwona wygrywa, czarna przegrywa”, ale poczułem się trochę jak  w „Jak rozpętałem II wojnę światową

Niestety potem musiałem sobie radzić sam… i te wszystkie wilki, borsuki, niedźwiedzie …. koło mojego namiotu… dobrze , że TIRy jadące pobliską drogą ekspresową wszystko zagłuszyły…

Tak statystycznie na 10 napotkanych rowerzystów z „tobołkami”: 4 Holendrów, 3 Niemców,  1 Francuz, 2 reszta świata. Dziś w Bordeaux dołączył jeden Francuz i dwoje Hiszpanów. Będę musiał przeliczyć te statystyki ale widać na każdym kempingu kilka osób równie „pozytywnie nakręconych”, którzy robią podobnej długości trasy. Tutaj no normalność. Liczba Holendrów maleje wraz przegraną Francuzów i odpadnięciem ich drużyny z Mistrzostw Świata w piłce nożnej 🙂 Ciekawe dlaczego?

 

Może Ci się również spodoba

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Translate »