Lizbona zdobyta. Będę negocjować z nogami, aby wstały na śniadanie…

A więc Lizbona zdobyta – dzień czterdziesty szósty podróży rowerem przez Europę. Jestem już w hotelu Hilton. Lubię tę markę, bo mają bardzo życzliwe nastawienie do swoich stałych klientów. Pobyt na 3 noce mam darmowy dzięki sponsorom, co jest bardzo miłe po czterdziestu paru nocach w namiocie. Chętnie bym to przedłużył, bo wanna jest dopasowana do mnie w 100%. Dołączam obiecane zdjęcie ze wspaniałą i pomocną obsługą. Potwierdzają, że jako pierwszy gość przyjechałem do nich rowerem, zatem nie było procedury co z nim zrobić. Zaczeliśmy od miejsca parkingowego a skończyliśmy na dedykowanym miejscu w przechowalni. Zdziwienie było ogromne niczym w angielskim dowcipie:

– sir czemu pchamy od trzech godzin tego konia przez tą wąską klatkę schodową na 3 piętro?
– bo jak przyjdzie sir John na lunch i wejdzie do łazienki to z ogromnym zdziwieniem zapyta, co ten koń tu robi…

 

image

Poniżej zdjęcie z dzisiejszych przygotowań do zdobycia Lizbony. Totalnie wyczerpany pozbawiłem się zbędnego bagażu tj. ubrań o o zapachu francuskiego sera i namiotu, który wysłużył się i zaczęły pojawiać się w nim przedarcia. To była dobra decyzja, bo dojazd do Lizbony jest bardzo wymagający… Jeśli kogoś tym oburzam to powiem, że namiot znikł po minucie i pewnie jest już wykorzystany na części a ubrania są zbyt duże na mnie… Trochę głupio też pojawić się w hotelu tej klasy i usłyszeć w recepcji, że gościom nie wolno mieć własnego jedzenia… Z bigosem dałbym sobie radę, ale z zapachem francuskiego sera – nie bardzo.

image

Przede mną 3 dni zwiedzania, plażingu i rozmyślań co dalej np.  jak wrócę do domu. Teraz wiem jak to daleko… Moje nogi odmówiły dziś posłuszeństwa…, jutro będę z nimi negocjował, aby wstały na śniadanie.

 

PS” Hilton nie jest sponsorem tej wyprawy, zawdzięczam ją przyjaciołom z byłej już pracy tj. IBM Polska, których serdecznie pozdrawiam. Wiem, że niektórzy musieli bardzo się postarać, aby mi umożliwić tą podróż.  Znajomi z hotelu Hilton Warsaw Hotel & Convention Centre mają tutaj rolę sir Johna i mam nadzieję, że miło odbiorą ten gest z dedykowanymi pozdrowieniami. Dla tego prywatnego projektu musiałem porzucić wiele rzeczy które trzymały mnie co dnia. Czy żałuję ? absolutnie nie ! Choć wiem , że nie zawsze będzie tak pięknie i kiedyś będzie trzeba powrócić do „normalności”. Ja jednak nie musze sobie pluć w brodę , że chiałem kiedyś wyruszyć ale …. Ja poprostu pojechałem, wytrzymałem niczym Veni, vidi, vici !

Może Ci się również spodoba

2 komentarze

  1. No to się dostałeś i dostałeś
    MK

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Translate »